Back to home
in Kategorie, Rodzicielstwo, Życie

Czas na zmiany

  • 19 września 2019
  • By Patrycja
  • 2 Comments
Czas na zmiany

W najbliższej przyszłości czeka nas wiele zmian

Jedne są wynikiem starań, planów i przemyśleń, do innych jesteśmy zmuszeni. O niektóre trzeba mocno walczyć, a inne przychodzą same. Życie samo pisze scenariusz i zmusza nas do pojęcia decyzji, na które wcześniej nie mieliśmy odwagi, albo wydawało nam się, że przyjdzie na nie jeszcze czas. Czasem jednak po prostu uda się osiągnąć coś, na co czeka się już od dawna. Zawsze jednak jakoś tak u mnie wypada, że przychodzą stadami.

Na jedną można się przygotować, dwie czasem da się ogarnąć, ale jak kilka zgra się w tym samym czasie, to zaczyna się istne szaleństwo. Tak oto zaczęło się od pracy, a potem jakoś samo poleciało. Najważniejsza czeka nas już niebawem, co do reszty to czas pokaże.

Po pierwsze rodzina

Nigdy nie postrzegałam siebie w kategoriach “matki polki”. Ba! Bardzo długo zupełnie nie widziałam się w roli matki. W życiu bym nie powiedziała, że kiedyś będę myślała o posiadaniu dużej wesołej rodzinki. A jednak gdzieś to tam we mnie drzemało i kiedy poznałam swoją drugą połówkę, wszystko poskładało się w jedną całość. Trochę to niestety trwało więc nie możemy już raczej liczyć na coś więcej niż 2+2. Za to właśnie oczekujemy drugiego małego członka rodziny.

To będzie pierwsza z wielkich zmian w naszym życiu. Mała Di jest raczej niełatwym dzieckiem, a tu za jakiś czas pojawi się kolejne wyzwanie. Choć wszyscy się bardzo cieszmy, to nie da się ukryć, że radości towarzyszy też wiele obaw. Ponadto ciężko walczyć z kolejnymi zmianami z całodniowymi mdłościami, rosnącym brzuchem, bolącym kręgosłupem, zatkanym nosem i innymi urokami ciąży. Jednak głównie martwi mnie to jak mała Di zareaguje na rodzeństwo. Ale o tym innym razem, bo raczej łatwo nie będzie.

Po drugie praca

Ta zmiana nastąpiła już jakiś czas temu, ale w natłoku wielu spraw, przemyśleń i planów, a także zważywszy na obecne okoliczności, dopiero teraz z pełną świadomością mogę przyznać, że utrata pracy była ogromną zmianą w moim życiu. A jej konsekwencje jeszcze długo będą do mnie docierać. Jednak nie wszystkie muszą być złe. Jeszcze jako osoba pracująca na etacie i wychowująca małe dziecko, które w żłobku łapało każdą możliwą infekcję, zrozumiałam, że taki model życia mi nie bardzo odpowiada.

Zaczęłam więc myśleć o jakiejś zmianie, o innej organizacji pracy, o czymś własnym lub o możliwości rezygnacji z pracy. To ostatnie przyszło szybciej niż się spodziewałam. Ktoś postanowił podjąć tą decyzje za mnie i teraz stoję przed dylematem co dalej. Wiem, że na etat już nie wrócę. Z dwójką dzieci, po ponad rocznej przerwie nie wydaje mi się to do końca możliwe. Marzy mi się własny rodzinny biznes, który pozwoli mi wychowywać dzieci po swojemu, bez konieczności korzystania z rozwiązań systemowych. Jednak z dwójką małych berbeci może to się okazać trudniejsze niż etat (he, he).

Po trzecie dom

Mały domek w wielkim ogrodem, sadem i strumyczkiem w oddali. Marzenie za milion dolarów. Jeszcze do niedawna idea posiadania domu z ogródkiem nie była dla mnie do końca priorytetem. Jednak odkąd urodziła się mała Di najbardziej brakuje mi własnego kawałka ziemi. Wiem, że cała masa rodziców wychowuje dzieci w mieszkaniach, niektórzy robią to nawet z własnego wyboru i chwalą sobie takie rozwiązanie. Ja jednak ciągle szukam możliwości wyjścia z domu, a plac zabaw nie jest dla mnie idealnych rozwiązaniem. Marzy mi się miejsce gdzie dzieci będą mogły się swobodnie bawić, odkrywać i marzyć poza czterema ścianami.

Wycieczki do lasu dopiero zaczniemy. Właśnie zawitała do nas moja ukochana jesień i myślę, że co raz częściej będziemy wychodzić. Mała Di już jest na tyle duża, że chętnie ruszy na poszukiwania liści, kasztanów, żołędzi, szyszek i innych naturalnych skarbów (na grzybach się nie znam), z których można robić przeróżne ozdoby. Kontakt z naturą wydaje mi się być jedną z najważniejszych rzeczy w życiu dziecka, a własny ogród bardzo by nam to ułatwił. Dlatego też mocno walczymy o to, żeby takie miejsce na ziemi mieć, co jednak będzie się wiązało z przeprowadzką.

Mimo wszystko każda zmiana ma jeden wielki plus – motywuje do działania

Na początku może być trudno, szczególnie jeśli jest to niechciane zrządzenia losu. Wtedy trzeba dać sobie czas na smutek, żal, przetrawienie pewnych rzeczy, przemyślenie takiego obrotu spraw, nawet na odpoczynek. A w końcu przyjdzie taki moment, zrozumiemy, że nie ma tego złego i zaczniemy działać. Mądrzejsi, bogatsi o nowe doświadczenia i silniejsi, jesteśmy w stanie sprostać każdemu wyzwaniu. A każda zmiana, ta oczekiwana czy nie, zawsze zaowocuje czymś lepszym.

By Patrycja, 19 września 2019
  • 2
Nowa przygoda z Usborne Books
Śniadanie doskonałe
Jak uczyć malucha angielskiego?
2 Comments

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O mnie
Niezbyt poukładana, ciągle walcząca, szukająca, sprawdzająca i lekko na opak. Mama małej Di, która zweryfikowała w moim życiu wszystko. Nie tylko pojęcie o macierzyństwie (którego nie miałam), nie tylko wartości (które wciąż pozostają raczej takie same), ale cały światopogląd (który całym sercem pragnę jej przekazać).
Najnowesze posty
Instagram
Facebook
Follow Us
Archiwum
Instagram API currently not available.