Back to home
in Edukacja, Kategorie, Rodzicielstwo, Zabawa

Jak uczyć malucha angielskiego?

  • 10 października 2019
  • By Patrycja
  • 0 Comments
Jak uczyć malucha angielskiego?

Bardzo długo zastanawiałam się jak uczyć małą Di angielskiego.

Oczywistym rozwiązaniem wydawało się mówienie do niej po angielsku. Z racji wykształcenia mogłabym prowadzić dwujęzyczny dom, co problem nauki języka rozwiązałoby na dobre. Jednak jakaś wewnętrzna siła nie pozwalała mi jako matce mówić do swojego dziecka w nieojczystym języku.

Niestety kiedy już na dobre zrezygnowałam z idei naturalnego wychowania dwujęzycznego dziecka, trochę przespałam inne możliwości. Dopiero niedawno zaczęłam szukać alternatywnych sposobów na to, żeby zacząć uczyć małą Di angielskiego i okazało się, że jest kilka możliwości, które już dawno mogłam wprowadzić w życie.

Po pierwsze czy uczyć

TAK! Tu odpowiedź jest oczywista i niezaprzeczalna. Nasze dzieci muszą znać język angielski. Nawet więcej, nasze dzieci muszą znać obce języki. Sam angielski staje się powoli niewystarczający. Dlatego, znajomość angielskiego jest w tej chwili tak samo konieczna, jak znajomość każdego innego przedmiotu szkolnego. Nie da się funkcjonować bez podstaw matematyki, historii, chemii, czy biologii, tak samo trzeba znać angielski.

Czy uczyć samemu, czy pozostawić tę kwestię profesjonaliście, to już jest indywidualna kwestia. Bo istotą nie jest kto, tylko jak.

No właśnie JAK?

“Nauczanie” to trochę za duże słowo, albo raczej nie do końca oddające ideę tego, co możemy w kwestii poznania języka przez 2-,3- latka zrobić. Jeśli chodzi o naukę języka u osób powiedzmy dorosłych, którzy borykają się z tym z czym ja i moje pokolenie borykało się przez całą szkolną część życia, to jestem tradycjonalistką. Bez poświęcenia porządnego kawałka czasu w ciągu dnia, lub choć tygodnia, z nosem w książce i tradycyjnego wkuwania słówek, powtarzania zasad gramatycznych i pisania, nie da się niczego nauczyć.

Nawet kiedy nastąpiła wielka era “nauki przez zabawę”, nowatorskich metod “bezwysiłkowego” nauczania i innych tym podobnych innowacji w kwest nauki języka, ja nadal korzystałam z dawnych podręczników, metod i ćwiczeń wypracowanych przez lata mojej “ciężkiej” nauki. Nie da się jednak ukryć, że to z jaką łatwością posługuję się w tej chwili językiem (szczególnie mówionym) zawdzięczam licznym pobytom w krajach anglojęzycznych. Tego nic nie jest w stanie zastąpić.

Tu pojawia się dziecko, które jest jak czysta karta i ma niesamowite możliwości wchłaniania wiedzy. Jednak wiedza ta musi mu być podana w odpowiedni sposób. Dopiero tu pojęcie “nauki przez zabawię” nabiera większego sensu. Dziecko wszystkiego uczy się przez zabawę. Codzienne funkcjonowanie jest dla niego zabawą. Poznaje świat znajdując sobie zajęcie i po prostu bawiąc się tym, co go zainteresuje. Tak też trzeba podejść do nauki języka. Dziecko musi mieć kontakt z językiem, jeśli nie cały czas, to przynajmniej w dużym wymiarze codziennego funkcjonowania.

Oczy otworzyła mi wizyta na lekcji pokazowej w jednej z popularnych szkół językowych dla maluchów

Te pół godziny uświadomiły mi tak wiele rzeczy, że do tej pory zastanawiam się dlaczego wcześniej na to nie wpadłam. Chyba to całe załamanie faktem, że od początku moja idea dwujęzyczności nie wypaliła, sprawiło że zatrzymałam się na standardowym rozwiązaniu jakim była szkoła językowa. Doszłam do wniosku, że skoro ja nie mogę, to zostaje mi tylko wysłać dziecko na zajęcia.

Zajęcia były fajne, nie powiem. Wszystko bardzo dobrze zorganizowane, metoda jak najbardziej dostosowana do maluszków, ale bardzo szybko zrozumiałam dwie podstawowe rzeczy:

– to samo mogę robić z dzieckiem w domu (z dużo większą korzyścią)

– 30 min. tygodniowo nie dadzą nic (a zapłacić za nie trzeba i to nie mało)

Prawda jest taka, że każdy kto zna język na poziomie komunikatywnym może organizować zajęcia z angielskiego dla dzieci w domu. Przecież i tak bawimy się z dziećmi. Możemy to robić po angielsku. Przygotować kilka materiałów i codziennie, lub co drugi dzień, poświęcić 30 min. na zabawę po angielsku. Przyniesie to dużo lepszy efekt i wiele dodatkowych korzyści. Po pierwsze wspólna zabawa z dzieckiem ma zawsze ogromne znaczenie dla dziecka, po drugie nikt tak nie skupi się na dziecku w większej grupie, po trzecie nie trzeba za to płacić (pieniądze lepiej wykorzystać na materiały do zabawy i nauki).

Tak oto wpadłam na genialny pomysł nauki angielskiego w domu

Dlaczego nie wcześniej? Nie mam pojęcia. Wiem jednak, że to doskonały moment, bo Di zaczyna się nieźle rozgadywać. Nastała era mówienia więc naukę najlepiej zacząć jak najszybciej. Usiadłam więc przed komputerem w  poszukiwaniu materiałów i inspiracji. Szkoła językowa podsunęła mi też pomysł jak poradzić sobie z faktem, że mama nagle zacznie mówić w jakimś dziwnym języku. Nie powiem na razie o co chodzi, bo nie wiem czy wypali więc najpierw przetestuję kilka pomysłów, a potem podzielę się swoimi wnioskami.

Na początek w sieci znalazłam kilka przydatnych artykułów o tym jak uczyć dziecko angielskiego, które tylko utwierdziły mnie w przekonaniu, że moje “epokowe odkrycia” są słuszne. Na prawdę nie opłaca się wysyłać maluszka do szkoły językowej. A już na pewno nie w wymiarze 1, 2 lekcje na tydzień. Wiele rzeczy można zrobić z dzieckiem w domu, co przyniesie dużo większe korzyści. Polecam lekturę tych artykułów:

– MagdaM – Jak uczyć małe dziecko angielskiego?

– Języki i podróże – Jak dzieci uczą się angielskiego?

– Dzieci są ważne – Fakty i mity dotyczące dwujęzyczności

– Dwujęzyczność – Jak wychować dwujęzyczne dziecko?

Plan działania

Po wnikliwej analizie wszystkich za i przeciw – a raczej wszystkich za – przeszłam do konstruowania małego planu działania. W takich przypadkach muszę mieć jakiś plan, bo spontaniczne akcje zawsze kończą się niewypałem i ostatecznym zaniechaniem. Mimo tego, że ma to być zabawa, to jednak musi być kontrolowany “fun”, żeby osiągnąć zamierzone cele. W konstruowaniu materiału bardzo pomogła mi TA strona. Jest tu tak naprawdę wszystko czego potrzeba. Od prostych wskazówek, po gotowe materiały. Ponadto jest jeszcze obiecująco wyglądająca pozycja książkowa, ale muszę ją najpierw zakupić i przetestować, żeby powiedzieć czy naprawdę warto.

Konstrukcja “lekcji”

Na początku trzeba pamiętać o kilku głównych założeniach. Po pierwsze trzeba wypracować rutynę – najlepiej wyznaczyć określony czas na naukę, żeby “english time” był zawsze o tej samej porze w ciągu dnia. Dziecku łatwiej będzie przestawić się na nowy tryb i zaakceptować zmianę. Na początek taka “lekcja” może trwać tylko 15 min., jeśli dziecko nie jest w stanie dłużej się skupić. Potem można ten czas sukcesywnie wydłużać. Fajnym pomysłem jest też stworzenie dedykowanej przestrzeni. Jeśli mamy taką możliwość, to można w domu stworzyć kącik angielskiego, gdzie będą mogły odbywać się “lekcje” (szczególnie na początku), warto tam umieścić anglojęzyczne materiały – książki, gry, zabawki, czy stworzone podczas “lekcji” prace.

Co do samych “lekcji” to jest kilka podstawowych możliwości:

  1. Gry i zabawy (Memory, albo Fiszki na początek sprawdzą się doskonale).
  2. Codzienne czynności (wystarczy komentować po angielsku wspólne ubieranie się, gotowanie, sprzątanie itp.).
  3. Historyjki i piosenki (czytanie dziecku książeczek po angielsku, lub opisywanie obrazków, tworzenie własnych historyjek, wspólne śpiewanie piosenek – szczególnie tych ruchowych, czy w ostateczności obejrzenie jakiejś bajki).

Taka gama propozycji w zupełności wystarczy na rozpoczęcie przygody z angielskim, potem na pewno będziemy w stanie wypracować swoje własne pomysły. Zobaczymy, co się u nas najlepiej sprawdza i rozbudujemy tą gamę możliwości.

Tematy

Najlepsze tematy na początek to na pewno kolory, kształty, podstawowe przymiotniki, porównania, zwierzęta, ubrania, części ciała, jedzenie, pogoda itp. Teraz muszę się tylko zabrać za stworzenie odpowiednich materiałów. Do tematu naszej nauki angielskiego na pewno jeszcze nie raz wrócę nie tylko w teorii, ale również bogatsza o własne doświadczenia i przemyślenia.

Jak nauczyć malucha angielskiego

 

Mam nadzieję, że ten wpis pomoże wielu z Was choćby zastanowić się nad tym jak najlepiej rozpocząć przygodę z językiem angielskim dla waszego malucha. Najważniejszy jest kontakt z językiem, a reszta tak naprawdę przyjdzie sama. Ciekawi mnie Wasza opinia na ten temat? Czy zastanawiacie się jak zacząć? A może już zaczęliście i możecie się podzielić swoimi doświadczeniami. Dajcie znać.

By Patrycja, 10 października 2019
Nowa przygoda z Usborne Books
Śniadanie doskonałe

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O mnie
Niezbyt poukładana, ciągle walcząca, szukająca, sprawdzająca i lekko na opak. Mama małej Di, która zweryfikowała w moim życiu wszystko. Nie tylko pojęcie o macierzyństwie (którego nie miałam), nie tylko wartości (które wciąż pozostają raczej takie same), ale cały światopogląd (który całym sercem pragnę jej przekazać).
Najnowesze posty
Instagram
Facebook
Follow Us
Archiwum
Instagram API currently not available.