Back to home
in Kategorie, Rodzicielstwo, Weekend z dzieckiem, Zabawa

Wakacje z dzieckiem

  • 24 lipca 2019
  • By Patrycja
  • 0 Comments
Wakacje z dzieckiem

Ostatnio przeczytałam pewien artykuł o tym jak się przygotować do bezpiecznej podróży z dzieckiem.

I powiem Wam, że chyba nigdy nigdzie dalej z dzieckiem nie pojadę. Rozumiem chęć rzetelnego podejścia do tematu i kwestię bardzo poważnego podejścia do tematu, ale bądźmy realistami. Jest wiele spraw, które trzeba wziąć pod uwagę przygotowując się na dłuższą podróż. Niektóre są do bólu oczywiste, inne nie, ale nie róbmy wielkiej filozofii ze sposobu pakowania bagażnika.

Wszystko można ubrać w jakąś zgrabną teorię

Wiele z tych teorii, dzięki dobremu PR, pozwoliło niektórym ludziom zarobić całkiem niezłe pieniądze. Jednak kiedy widzę, jak ktoś rozczula się nad sposobami składania koszuli, to nie mogę się oprzeć wrażeniu totalnej nadinterpretacji. No dajcie spokój! Naprawdę nie mogę wyjechać z dzieckiem na wakacje bez specjalnej poduszki podtrzymującej głowę, organizera na tableta i dokładnie wyselekcjonowanych zabawek, żeby nie stwarzać potencjalnego zagrożenia? No chyba coś tu jest nie tak.

Dlatego wierna swojej własnej filozofii postanowiłam po pierwsze NIE DAĆ SIĘ ZWARIOWAĆ, a po drugie zaczęłam zgłębiać trochę temat. Za chwilę wyjeżdżamy na swoje pierwsze wakacje odkąd urodziła się mała Di. Mam nadzieję, że uda nam się sensownie do tego wyjazdu przygotować, ale nie chciałabym, aby całe te przygotowania przyćmiły mi sens samego wyjazdu.

Internet jest pełen porad

Wystarczy wpisać w Google hasło “wakacje z dzieckiem”, a listy najpotrzebniejszych rzeczy atakują z każdego zakamarka.

  • https://www.dzieciochatki.pl/niezbednik-podrozujacego-z-dzieckiem/wakacje-z-dziecmi-co-zabrac
  • https://mamagerka.pl/jak-spakowac-dzieci-na-wakacje-moje-sprawdzone-sposoby/
  • http://nieperfekcyjnamama.pl/2018/06/29/lista-rzeczy-do-spakowania-na-wakacje-z-dzieckiem-pdf/
  • http://www.matka-polka.com/life/286-32-rzeczy-ktore-musicie-zabrac-na-wakacje-z-dzieckiem.html

A to tylko kilka pierwszych stron które się pojawiły. Z jednej strony chyba fajnie, że nie muszę myśleć i ktoś z doświadczeniem podpowie mi, co warto zabrać. Jednak czy faktycznie potrzebuję listy, żeby zabrać ze sobą t-shirty?

Zacznijmy jednak od początku. Jak już wspomniałam dawno nie byliśmy na żadnych wakacjach. Jakoś się nie złożyło, praca, dom, samochód, dziecko wszystko to do kupy i nie było szans się wyrwać. W końcu jednak doszliśmy do tego, że trzeba się spakować i oderwać się od rzeczywistości.

Jedziemy w Bieszczady

Mało popularna forma spędzania wakacji. Zamiast zapakować się w samolot i polecieć na słoneczną plażę, postanowiliśmy wyruszyć do lasu. Do zupełnej dziczy, tam gdzie niewiele dociera, a jedyną rozrywką jest natura. Nie umiem do końca powiedzieć dlaczego, ale odkąd usłyszałam o tym pomyśle czuję, że to w tej chwili najlepszy kierunek dla nas. Mam nieodpartą ochotę poobcować z naturą, z ludźmi, ze sobą. W rodzinnym gronie, bez zbędnego zgiełku, gwaru, kolorowych plażowiczów, hoteli i tego całego wakacyjnego szału. Chciałabym pokazać małej Di prawdziwą naturę, lasy, łąki, rzeki, górskie szlaki. Myślę, że tylko tak będzie mogła poczuć prawdziwe dzieciństwo. Na wsi, beztrosko i bez ograniczeń. Może nie będzie to luksusowe spa, ale wszystko ma swój urok i odpowiednio przygotowani, z pozytywnym nastawieniem spędzimy fantastyczne wakacje.

Choć nie mam zamiaru rozwodzić się nad sposobem pakowania walizki, podróżnej kosmetyczki, czy apteczki, miejscem w bagażniku, czy atrakcjami na drogę, to jednak musiałam pokłonić się nad kilkoma istotnymi kwestiami, żeby być przygotowanym na to, co może nas spotkać.

Pierwszym tematem, któremu poświęciłam najwięcej uwagi były KLESZCZE.

Ł. niedawno pojechał w to miejsce, do którego się wybieramy, na rajd konny (tak dowiedzieliśmy się o tym ośrodku) i po ostatniej nocy spędzonej pod gwiazdami przywiózł do domu 5 kleszczy. Dlatego też pierwsze co zrobiłam jak zdecydowaliśmy się tam pojechać rodziną, to usiadłam do komputera i zaczęłam szukać czegoś, co pozwoli nam zminimalizować ryzyko złapania tych nieproszonych gości.

Od razu znalazłam cztery bardzo przydatne i moim zdaniem bardzo rzetelne artykuły na ten temat:

Oczywiście jest tego znacznie więcej, ale wydaje mi się, że to w dużym stopniu wyczerpuje temat i pozwala dokonać świadomego wyboru. No i znacznie zmniejsza poziom paniki, jak już coś się wydarzy. A co w końcu kupiłam?

Przede wszystkim mazidła. Postawiłam na ikarydynę ze względu na małą Di – może nie działa tak jak DEET, ale możliwość uchronienia się przed jawną i toksyczną chemią, której i tak jest wszędzie pełno, jest dla mnie równie istotna, co chęć uniknięcia kleszczy. Dlatego zdecydowałam się na Moskito Guard, wydaje się bardzo sensowny zarówno dla dorosłych jak i dla Di. Ponadto zaopatrzyłam się też w przyrządy ułatwiające wyciągnięcie gada jak już się przytrafi. Zamówiłam ICB Kick the thick – żeby mieć w apteczce i Innotech – mały przyrząd do usuwania kleszczy do torebki.  Mam nadzieję, że się nie przydadzą, ale jestem spokojniejsza wiedząc, że w razie potrzeby jestem przygotowana.

Dodatkowo temat kleszczy zazwyczaj automatycznie zamyka też temat komarów. Dodatkowo tylko zabieram Bross do kontaktu, żeby móc spać przy otwartym oknie i żel aloesowy na ukąszenia. Mała Di reaguje alergicznie na ukąszenia, wyskakują jej wielkie gorące i czasem sączące się bąble, na które żel aloesowy działa bardzo kojąco.

Następny temat to apteczka

Staram się ograniczyć ilość leków jakie zabieram ze sobą gdziekolwiek. Niestety już dwa razy przydarzyła nam się sytuacja, w której bardzo żałowałam, że nie mam pod ręką domowej apteczki. Zwłaszcza że staramy się większość typowych dolegliwości leczyć homeopatycznie. Dlatego teraz zawsze mam przy sobie termometr, coś na gorączkę i dolegliwości żołądkowe (plus elektrolity w razie zagrożenia odwodnieniem), ewentualnie jeszcze coś na kaszel i katar. Dodatkowo zaopatrzyłam się jeszcze w podstawowe rzeczy na urazy, czyli coś żeby odkazić ranę, gaziki i plasterki. Myślę, że to w zupełności wystarczy, żeby mieć spokojną głowę.

Ostatnią sprawą jakiej postanowiłam poświęcić trochę więcej uwagi to zabawki.

Głównie dlatego, że jedziemy w Polskę. Gdybyśmy się wybierali na słoneczne, piaszczyste plaże, sprawa byłaby nieco łatwiejsza. Tu kwestia słoneczności nie jest do końca zagwarantowana i jesteśmy świadomi tego, że może lać. Nawet cały tydzień. Dlatego musimy zabrać ze sobą kilka zabawek, żeby było co robić jak będziemy zmuszeni do spędzenia całego dnia w domu. Poza tym czeka nas długa droga i też trzeba się mieć czym zająć, bo oglądanie bajek zawsze uważam za ostateczność.

Z rzeczy sprawdzonych, które mamy w domu na pewno zabierzemy:

  • kredki, pisaki, blok
  • farbki do malowania twarzy
  • bańki w różnych odsłonach
  • lalki
  • spinki, gumki, koraliki
  • tablicę i magnesy (Pepco)
  • książeczki do czytania

Zastanawiam się jeszcze nad jakąś grą. na Ronja.pl znalazłam kilka bardzo fajnych wpisów na temat gier dla dzieci 2+ (tu i tu), nawet nie wiedziałam, że można znaleźć jakieś planszówki dla dzieci w tym wieku. Jakoś nie widzę do końca małej Di siedzącej z nami przy grze, ale podobno się da (trzeba się tylko uzbroić w cierpliwość). Trochę mnie tylko ceny przerażają. Nie są wcale przystępne jak na coś, co może się jeszcze przez jakiś czas okazać niewypałem. Nie mniej jednak jest kilka pozycji, które mnie zainteresowały.

Oczywiście jest tego tyle, że można oszaleć, ale ze względu na ceny chyba zdecyduję się na ten zestaw od Djeco. Jak coś kupię i przetestuję to dam znać czy warto inwestować. A póki co to chyba tyle jeśli chodzi o pakowanie i przygotowanie do wyjazdu.

Na koniec

Podsumowując, nie wolno dać się ponieść szaleństwu. Na pewno nie należy przesadzać z przygotowaniami, bo zanim wyjedziemy przybędzie nam kilka siwych włosów. Z dzieckiem trzeba być przygotowanym na wszystko. Choć jak się okaże, że musi latać po deszczu na boso, bo nie wzięliśmy kaloszy, to wyjdzie mu to tylko na dobre.

Ciekawa jestem jak wygląda to w innych domach. Tych uporządkowanych pełnych list, zasad i harmonii, i tych z gromadką dzieci, gdzie pojęcia chaosu nabrało nowego znaczenia.

By Patrycja, 24 lipca 2019
Nowa przygoda z Usborne Books
Śniadanie doskonałe
Jak uczyć malucha angielskiego?

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

O mnie
Niezbyt poukładana, ciągle walcząca, szukająca, sprawdzająca i lekko na opak. Mama małej Di, która zweryfikowała w moim życiu wszystko. Nie tylko pojęcie o macierzyństwie (którego nie miałam), nie tylko wartości (które wciąż pozostają raczej takie same), ale cały światopogląd (który całym sercem pragnę jej przekazać).
Najnowesze posty
Instagram
Facebook
Follow Us
Archiwum
Instagram API currently not available.